Puszcza Białowieska przylega od północnego zachodu do Puszczy Ladzkiej, wchodzącej w skład Puszczy Białowieskiej i z północnego wschodu do Puszczy Świsłockiej. Należy do Dzielnicy Puszczy Białowieskiej leżącą w krainie Mazursko – Podlaskiej. Zarządzana jest przez Nadleśnictwa: Białowieża, Hajnówka i Browsk o łącznej powierzchni 526,5 km². W ciągu wieków zamieszkiwały ją przeróżne zwierzęta.
Rosomak bardziej kojarzy się z transporterem opancerzonym wykorzystywanym przez polską armię w Afganistanie niż z żyjącym niegdyś w podlaskich lasach zwierzęciem. Gatunek ten z rodziny łasicowatych zniknął z Polski trzysta lat temu z powodu interwencji ludzi i przegranej konkurencji z innymi gatunkami w wyścigu za pożywieniem.
– Był agresywnym drapieżnikiem dobrze przystosowanym do życia w Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej – mówi Waldemar Sieradzki, nadleśniczy Nadleśnictwa Krynki. – Przypominał nieco niedźwiedzia. Obecnie występuje na odludnych terenach w tajdze i tundrze północnej Europy, Azji oraz Ameryki Północnej.
Kilkaset lat temu nasze lasy przemierzały również potężne tury. Ten przodek bydła domowego ważył od 800 do 1000 kilogramów. Wysokością dorównywał największym współczesnym bykom. Od czubka nosa do nasady ogona mierzył ponad 3 metry. Niestety, tury były ulubioną zwierzyną łowną podczas królewskich polowań i szybko zniknęły z zachodniej Europy. Od XIV wieku spotkać je można było już tylko w Polsce. Ostatnie zwierzę zginęło w 1627 roku.
Ptagas leśnoborny - dziwny gatunek
Jednak Polska Fundacja Odtworzenia Tura ma zamiar wskrzesić gatunek. Zainspirowani filmem Park Jurajski naukowcy izolują fragmenty DNA zwierzęcia, aby wprowadzić je do komórek krów. Badania z pewnością potrwają jeszcze wiele lat.
Kolejnym gatunkiem, który opuścił nasze tereny jest głuszec. Niegdyś zamieszkiwał Puszcze Białowieską i Knyszyńską. Dziś nieliczne osobniki można spotkać jedynie w Puszczy Augustowskiej. – Potrzebuje do godów dużych, starych, sosnowych drzewostanów – wyjaśnia Waldemar Sieradzki. – Choć staramy się w Polsce odbudować jego populację, wiele drapieżników nam to uniemożliwia.
Są to lisy, kruki, a nawet szopy pracze, które migrują z Zachodu do naszego kraju i już wkrótce mogą pojawić się też na Podlasiu. Podobnie jak jenoty, które kilkadziesiąt lat temu zostały przywiezione na nasze tereny do polowań.
Jednak najdziwniejszym gatunkiem, który ponoć od wieków zamieszkuje Nadleśnictwo Krynki jest ptagas leśnoborny. Tułów i ogon bobra, tylne łapy i skrzydła podobne do gęsich. Na tylnych ma kopytka. Z borsuczej głowy wystają jelenie parostki, a z paszczy kły dzika. Według nadleśniczego fantastyczny stwór powstał w wyniku naturalnej krzyżówki różnych gatunków zwierząt.
– Złapano go 1 kwietnia trzy lata temu w rezerwacie Pieszczana Góra – mówi Waldemar Sieradzki. – Dotychczas zwierzęta te żywiły się ptasimi jajami, owocami i korzonkami. Jednak w ostatnim czasie zaczął atakować mężczyzn, przez co w lesie mogły pracować tylko kobiety.
Według nadleśniczego zwierzę zostało ranne podczas próby schwytania i trzeba było je uśpić. Jedyny wypreparowany eksponat znajduje się w Galerii na skraju Puszcz w Nadleśnictwie Krynki. Leśnicy utrzymują, że wielokrotnie słyszeli charakterystyczne wycie tego stwora w rezerwacie Pieszczana Góra.
Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty/ Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty. To fragment najbardziej znanego w polskiej literaturze opisu polowania. Tradycje przedstawione przez Adama Mickiewicza w "Panu Tadeuszu” są wśród myśliwych żywe do dzisiaj.
– Dawanie sygnałów dźwiękowych to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów łowieckich zwyczajów. Polowanie zaczyna się od uroczystej zbiórki wszystkich uczestników, podczas której omawiane są zasady bezpieczeństwa, warunki polowania, itd. – tłumaczy Anna Dębowska z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, członkini Polskiego Związku Łowieckiego.
Żadne zbiorowe polowanie nie mogłoby się odbyć bez naganiaczy, którzy przy pomocy m.in. drewnianych kołatek płoszą zwierzynę i kierują ją w określone miejsce.
– Kiedy już zwierzę padnie, myśliwy, które je ustrzelił otrzymuje od prowadzącego polowanie tzw. złom, czyli ułamaną gałązkę. Złom maczany jest w farbie ubitej zwierzyny, a później łamany na trzy części. Pierwszą umieszcza się w pysku zwierzyny jako ostatni kęs, drugą należy położyć na ranie postrzałowej, a trzecią myśliwy wkłada za wstążkę swego kapelusza – opowiada Anna Dębowska.
Po skończonym polowaniu zwozi się ustrzeloną zwierzynę na miejsce tzw. pokotu, gdzie jest ona układana według ściśle określonej hierarchii.
– W pierwszym szeregu od strony myśliwych kładzie się łosie, za nimi jelenie, w następnym szeregu – daniele, itd. – podkreśla Anna Dębowska.
Ostatnim elementem łowów jest wybór króla polowania. Zostaje nim ten myśliwy, który ustrzelił najwyżej postawionego w hierarchii zwierza. Później pozostaje tylko zabawa przy ognisku połączona z degustacją pysznego bigosu myśliwskiego.
– Najbardziej uroczyste są zawsze tzw. polowanie hubertowskie, które odbywają się na świętego Huberta, około 3 listopada. Sezon na zbiorowe polowania zaczyna się 1 października i trwa do pierwszej niedzieli po 15 stycznia. Indywidualne mogą być za to prowadzone przez cały rok, zgodnie z kalendarzem polowań – twierdzi Anna Dębowska.
By stać się myśliwym nie wystarczy zdać szeregu organizowanych przez Polski Związek Łowiecki egzaminów oraz uzyskać od wojewódzkiej komendy policji pozwolenia na broń. Potrzebna jest przede wszystkim precyzja, opanowanie i pasja.
– To nie jest tak, że wychodzimy do lasu po to, by sobie postrzelać. Każdy musi być wierny kodeksowi etycznemu. Mówi on m.in. o tym, że każde zwierzę należy traktować z respektem, zwracać uwagę na gatunki migrujące, czy też nie polować dla zysku – podkreśla Dębowska.
Podlaskie puszcze kryją w swoim cieniu niezwykle różnorodną faunę. Spacerując po naszych lasach możemy natknąć się na wilki, rysie, łosie, bobry, a także różnego rodzaju ptactwo.
– Najwięcej jest zwierzyny płowej, do której zaliczamy m.in. jelenie, sarny, a także zwierzyny czarnej czyli dzików – mówi Jerzy Procakiewicz, wieloletni myśliwy i działacz Polskiego Związku Łowiectwa.
Koła łowieckie razem z leśnikami stoją na straży ekosystemów. Zimą dokarmiają zwierzęta, aby te nie opuszczały lasów w poszukiwaniu pożywienia. – Dotyczy to przede wszystkim dzików, które niszczą gospodarkę rolną – mówi Jerzy Procakiewicz. – Dokarmiamy też ptaki, roślinożerców a także zwierzęta mięsożerne.
Gdy ich populacja niebezpiecznie wzrasta myśliwi odławiają niektóre osobniki i przewożą je na inne tereny. Jednak zazwyczaj zmuszeni są do odstrzału części zwierząt. Mimo stałej opieki nad mieszkańcami lasu wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem.
– Zauważyliśmy zmniejszenie populacji zwierzyny drobnej takiej jak zające czy kuropatwy – mówi Jerzy Procakiewicz. – Dlatego rozpoczęto program hodowli tych gatunków, które następnie zostaną wypuszczone na wolność.
Aby zachować zagrożone gatunki kolejnym pokoleniom minister środowiska objął ochroną prawną dziesiątki gatunków owadów, ślimaków, ryb, ssaków, ptaków, płazów i gadów. Jednym z nich jest żółw błotny występujący w Puszczy Augustowskiej i Puszczy Białowieskiej. Zamieszkuje jeziorka, stawy, oczka wodne, bagna. Potrafi dożyć stu lat. Gacek brunatny to maleńki nietoperz o stosunkowo dużych uszach. Poluje na ćmy w koronach drzew. Największym zwierzęciem pod ochroną jest na Podlasiu żubr. Wyginął na wolności na początku XX wieku. Gatunek udało się uratować przed całkowitym wyginięciem dzięki zwierzętom hodowanym w niewoli. Prawie połowa wszystkich żubrów pochodzi od populacji białowieskiej.
- Zgłoś naruszenie
- Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować







Komentarze (0)